Karola Chuchla Fotografia
BLOG

Szczerze. Zupełnie jak u księdza na spowiedzi. No, może prawie.. Całkiem długo mnie tu nie było, więc po roku postanawiłam się w końcu zlitować i uzupełnić świecącego pustkami bloga i stronę. No dobra, ale może od początku...

Z racji tego, że od dłuższego czasu nie dodawałam tutaj żadnych nowości, dziś postanowiłam, że zrobię Wam dzień dziecka i powstawiam kilka zdjęć z sesji z  Madzią. Jeszcze sprzed kilku miesięcy. (Nie)stety.

Dzisiejsza ambicja pozwoliła mi na zrobienie omleta i paru innych rzeczy. Idąc za ciosem, stwierdziłam, że w takim wypadku dam Wam znać, że żyję. No to daję. A żeby nie zanudzić na śmierć samym tekstem, w pakiecie dodam kilka zdjęć z Kinią.

Kto by spodziewał się, że sprawy przybiorą taki obrót, że zamiast kilkanaście dni temu, nowości (choć może raczej odgrzewane kotlety?) pojawiają się dopiero dzisiaj. A mamy już końcówkę czerwca. Szybko nas dopadło.

Jak to wszystko szybko leci. Pierwszą serię zdjęć z Norwegii dodałam tutaj na początku maja, a tu już koniec miesiąca mnie dopadł. To chyba najwyższa pora na nadrobienie zaległości i dodanie drugiej części. Od razu uspokajam - ostatniej.

Luty. Niby walentynki. Przeglądając miliardy włączonych zakładek, przez przypadek wpadam na promocję biletów lotniczych. Wybieram pierwszy lepszy kraj i sprawdzam. Norwegia. Bilety za 29 zł. No dobra.. raz się żyje. Rezerwujemy!