Karola Chuchla Fotografia
BLOG

Dzisiejsza ambicja pozwoliła mi na zrobienie omleta i paru innych rzeczy. Idąc za ciosem, stwierdziłam, że w takim wypadku dam Wam znać, że żyję. No to daję. A żeby nie zanudzić na śmierć samym tekstem, w pakiecie dodam kilka zdjęć z Kinią.


Bezczelnie serwuję Wam odgrzewane kotlety z zeszłego lata, ale chyba nie publikowałam wszystkich zdjęć z tej sesji. Podkreślam, że słowem klucz jest w tym przypadku "chyba". Mniej więcej kilkanaście minut temu zdałam sobie sprawę, żę po niewielkiej przerwie, zaginęłam pod stertą zdjęć i nie mam pojęcia co, kiedy, gdzie i czy w ogóle publikowałam. Z odsieczą w takiej sytuacji przychodzi blog, gdzie wreszcie można zebrać wszystko do kupy.
No, może to niezbyt ładnie powiedziane, ale wiecie o co chodzi :D

Ostatnio trochę mniej dzieje się u mnie na wszystkich milionach profili społecznościowych, ale jeśli nie zajmuje się cudami na kiju w stylu zbawianie świata, przeprowadzka uberem, odkrywanie miliona zakamarków w Krakowie, to mnóswo czasu zabierają mi wizyty na sorze, w szpitalach, albo przychodniach. Co smutniejsze - odkąd przeprowadziłam się do Krakowa, zwiedziłam już chyba większość szpitali i przychodni niż knajp. O zgrozo. Człowiek ma dwadzieściakilka lat i wydaje mu się, że jest superbohaterem, a jak przychodzi co do czego, to kończy przykuty do łóżka i z niemożliwością ruszenia się nawet na trasie pokój - łazienka. Albo tej nieco przyjemniejszej, czyli łóżko - lodówka. (Zakładając, że nie jest po przeprowdzce i jedyną rzeczą, którą można w niej znaleźć jest tylko i wyłącznie światło).

Patrząc na trochę bardziej pozytywne strony całej tej sytuacji, mogę w końcu przysiąść, dać Wam znać, że jeszcze żyję, a przy okazji pokazać kilka kotletów i po cichu liczyć na to, że niektóre z nich naprawdę nie były jeszcze nigdzie publikowane :D
Następnym razem postaram się dodać tutaj już coś bardziej ambitnego. Tzn. miało być "aktualnego".
Czy będzie ambitnie? Okaże się.
Czy w końcu będą nowości? Zrobim co możem ;)

Rozpisałabym się pewnie i bardziej, gdyby nie fakt, że pomimo godziny 00:17, która właśnie pokazała się u mnie na laptopie, siedzę na podłodze (bo nie kupiłam jeszcze krzeseł do pokoju, he) i umieram z gorąca. Ale spodziewam się, że raczej macie termometry czy tam okna w domu i doskonale czujecie to, co ja w tym momencie.

Nie przeciągając więc dłużej, łapcie kilka słonecznych zdjęć z właścicielką najdłuższych i najcięższych do ujarzmienia włosów na świecie :D


Zdjęcia/retusz: ja   |   Modelka: Kinga Łoza


[Canon 5d mark III + Sigma 85mm f/1.4]


















PORTFOLIO      |      INSTAGRAM      |      MAXMODELS      |      DEVIANTART      |      FOTOBLOG      |      SNAPCHAT: ichochla


Dodane dnia: 03.08.2017 | 00:54:30