Karola Chuchla Fotografia
BLOG

Powoli zaczłęłam wątpić czy uda mi się w końcu dodać całą sesję z Anetą i Klaudią, bo tysiąc innych rzeczy ciągle stawało mi na drodze, ale udało się jeszcze przed końcem roku. No, to teraz oklaski i owacje na stojąco proszę!



Dobra, poklaskaliśmy sobie, to teraz do rzeczy.

Sytuacja prezentuje się następująco: wczoraj w nocy miałam świetny plan dodania tutaj wpisu, ale po selekcji zdjęć, ich dopasowaniu i zmniejszaniu, potem usilnych próbach napisania czegokolwiek - skapitulowałam. To było gdzieś między godziną 2 a 3 w nocy, kiedy każdy porządny obywatel tego kraju śpi. No, chyba że jest fotografem i po nocach obrabia zdjęcia, ale to już inna gadka.

Powyższej wspomniana kapitulacja była pewnie spowodowana tak banalną rzeczą jak ta, że od kilku dni moja średnia długości snu waha się między 3 godzinami, w porywach do 4, ale to jest już luksus. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że człowiek wesoło urządza sobie takie maratony, aż w końcu mózg mu odmawia posłuszeństwa i jak kładzie się zdrzemnąć na 20 minut (moja skromna osoba, nie mózg), to budzi się po 12 godzinach. I to nie jest tak, że ja nie ustawiam budzików. Ja ich mam kilkanaście. Wszystko fajnie, bo cała kamienica jest postawiona na nogi, ale ja dalej śpię.

O ironio. Ludzie robią cuda na kiju, uprawiają sporty ekstremalne, a mi adrenalina skacze jak tylko idę się zrzemnąć, bo nigdy nie wiadomo kiedy się obudzę i czy to nie będzie w następnym stuleciu.



Z racji tego, że koniec roku już za kilka dni, myślałam czy nie pobawić się w podsumowanie ostatnich miesięcy w zdjęciach, ale zalega mi ich tyle na dyskach, że poległabym już na starcie. W telefonie mam ich prawdopodobnie ok. 2500, a jak dodam do tego głupie filmiki, to może nawet dobiję do 2700. Jak tylko mam przeglądać i sprawdzać wszystkie zdjęcia sprzed kilku lat na dyskach, to z miejsca rodzę, więc tym razem po prostu oszczędzę sobie tej dramy.


W najbliższym czasie i w styczniu dodam na pewno zdjęcia z Lizbony, a w kolejce czeka też Alzacja, Szampania, Mazury i jak tak dalej pójdzie, to zrobi się tutaj pożal-się-Boże blog podróżniczy, do czego nie mogę doprowadzić, więc od stycznia z powrotem zacznę zbierać ludzi i działać. Do zrobienia jest tak dużo, a tak mało czasu i to mnie chyba najbardziej przeraża. Pomijając fakt, że nie mogę się rozdwoić, bo to też przykra sprawa.


Ponarzekałam sobie, to teraz dodam kilka zdjęć, żeby zatrzeć złe wrażenie :D




Zdjęcia/retusz: ja   |   Modelka: Aneta Dziadkowiec   |   Mua: Klaudia Mendyk


[Canon 5d mark* III + Sigma 85mm f/1.4]































































PORTFOLIO      |      INSTAGRAM      |      MAXMODELS      |      DEVIANTART      |      FOTOBLOG      |      SNAPCHAT: ichochla


Dodane dnia: 26.12.2018 | 22:39:50